Polska – Kanada, czyli co się zmienia …

Ostatnio było trochę cicho na naszym blogu, ale nic się nie dzieje bez przyczyny. Na przełomie maja i czerwca byliśmy na dłuższych „wakacjach” w Polsce i zwyczajnie brakowało nam czasu na wszystko :). Znacie to? Człowiek sobie zorganizuje pobyt w ojczyźnie, z kim to się nie spotka, gdzie nie pojedzie – a potem z przysłowiowym językiem na brodzie ledwo mu się udaje ogarnąć połowę planów. Zdecydowanie zawsze jest się gdzieś za krótko, ale widać takie są już uroki mieszkania „na dwa kraje”. No i nie oszukujmy się, przy naszej polskiej gościnności takie pobyty w Polsce przypominają bardziej przedłużone Święta 🙂 , gdzie jadamy obiady po dwa razy dziennie. I żeby nie było, wcale nie narzekam – wspominam te spotkania bardzo miło, bo poza jedzeniem – zostają w pamięci te rozmowy do późna, granie w planszówki,  żarty i poczucie bliskości 🙂 , którego skype nie zastąpi.

Pomimo kilku słabszych akcentów, to powiem Wam szczerze, że Polska jest fajna i zmienia się ciągle na lepsze. Przynajmniej dla mnie i w moich oczach, ale Wy możecie mieć zupełnie inne zdanie. Dzisiaj tak na szybko, postanowiłam spisać swoje pierwsze wrażenie z tego czasu w Polsce (ostatnio byliśmy w kraju dwa lata temu) zanim o nich zapomnę. Lista będzie wypunktowana, kolejność przypadkowa 🙂 .

  1. Zakupy – chyba od stycznia 2018 r. w Polsce obowiązują płatne siatki w większości sklepów (tak przy okazji, w Kanadzie też są takie plany – na razie w NS tylko Walmart i Dollarama wprowadziły taką politykę, ale myślę, że to tylko kwestia czasu jak stanie się to standardem w całej Kanadzie). W związku z powyższym, szybko musiałam się przestawić na noszenie ze sobą torebek wielorazowych. Prawie w każdym sklepie, przy płatności gotówką pytano nas o drobne 🙂 . A kilka razy pojawiła się kwestia „Przykro mi, ale nie mam wydać ze 100 zł, ale może zapłaci Pan/i kartą ? ” Heh, całkiem już zapomniałam jaki to jest problem w PL, żeby wydać resztę. Kolejna sprawa, to kolejki do kas – nie wiem z czego to wynika, ale w Polsce stojąc w kolejce – udziela ci się jakaś forma frustracji: „A dlaczego tylko dwie kasy są otwarte, a czemu tak wolno, a ja mam tylko dwie rzeczy … .” Nie wiem czy to dlatego, że w Polsce mamy mniej miejsca i jest jakoś tak ciaśniej w kolejkach – ale ewidentnie coś wisi w powietrzu. Na plus oceniam, duży wybór asortymentu w sklepach oraz bardzo dobre oznakowanie składników spożywczych. W Kanadzie bułki pieczone w sklepie nie posiadają opisu, trzeba o niego poprosić na stoisku i wtedy Pani wydrukuje ci twoją „tablicę Mendelejewa” 🙂 – nowe standardy UE, narzucają na sklepy opis składów przy produkcie. I tak trochę obok tematu, ale … mówicie co chcecie – jedzenie w Polsce mamy po prostu smaczne, a ciuchy w sklepach są fajne i tanie.
  2. Jazda samochodem – chciałabym napisać, że jeździ się po Polsce lepiej niż kiedyś i … w pewnym sensie jest to prawda, jeśli chodzi o jakość dróg oraz ilość obwodnic czy autostrad. Niestety, już oznakowanie ulic oraz sama kultura jazdy kierowców pozostawia wiele do życzenia. Jeździ się po prostu nerwowo i nie brakuje „gazujących” cwaniaków. I nie mam tutaj na myśli alkoholu. Dodatkowo, piesi mają przechlapane. Fakt, tych przejść jest czasem zwyczajnie za dużo na jednej ulicy, niemniej jednak – umówmy się – prawie mało który kierowca zatrzymuje się, żeby przepuścić pieszego. Te przejścia dla pieszych w Polsce wyglądają jak przystanki. Ludzie stoją, smsują i nie wierzą, że ktoś się zatrzyma. Nic dziwnego, że potem mamy tyle wypadków drogowych z udziałem pieszych.
  3. Pogoda – w porównaniu z Halifaxem, można powiedzieć, że byliśmy w PL w lecie. Wyjeżdżając w połowie maja, zostawialiśmy Halifax bez rozwiniętych pąków na drzewach i z lekko zielonkawą trawą. W tym samem czasie w PL były już upały, majówki na świeżym powietrzu i przekwitnięty bez. Pod koniec czerwca w Halifax, bez kwitnie u nas w pełni, a drzewa dopiero zaczynają kwitnąć. Temperatura potrafi spaść do 9 stopni w dzień, a jak powieje razem z deszczem, to co tu dużo mówić – jest zwyczajnie zimno, czyli jak zawsze powtarzam, że mamy jakiś miesiąc do półtorej-  różnicy pogody w porównaniu z PL.
  4. Zapachy – nie wiem, czy to kwestia czasu w jakim byliśmy w Polce (maj – czerwiec), ale odnoszę wrażenie, że w Polsce pachnie kwiatami. Kwiatami z balkonów, z rabatek, z ogródków … pachną kwiaty, krzaki, róże, jaśmin. W Kanadzie na ulicy częściej poczujesz maryśkę niż kwiaty… nie wiem od czego to zależy, ale taką mam obserwację.
  5. Restauracje – moim zdaniem restauracje w Polsce są ciekawsze i czystsze. Tak pod względem wystroju jak i samego jedzenia. Plus obsługa jest sprawniejsza. Biorąc pod uwagę, że w Kanadzie powinno się zostawić napiwek co najmniej wysokości tax’u, to w Polsce przynajmniej wiadomo za co się płaci.
  6. Ludzie – mam wrażenie, że jako obywatele tak ogólnie – jesteśmy chyba trochę w Polsce pogodniejsi niż jeszcze dwa lata temu, chociaż w urzędach ciągle jest przepaść w porównaniu z Kanadą. Na pewno też – jako widoczną zmianę, można zauważyć duży napływ młodych mieszkańców z Ukrainy w całej Polsce. Co więcej, podejrzewam, że ten stan nie tylko będzie się utrzymywał, ale raczej tendencja ta będzie wzrostowa. I wiecie co, wbrew pozorom wydaje mi się, że mniej narzekamy … albo już ja się zmieniłam i na co innego zwracam uwagę, też tak może być 😛 .
  7. Ceny – tutaj powiem krótko, teraz jest drożej 🙂 Szczególnie jedzenie – moim zdaniem poszło w Polsce o jakieś 10 % w górę w stosunku do 2016 r.
  8. Piłka nożna – okay …, tutaj za wiele się nie zmieniło, cała Polska w tym czasie gdy byliśmy w PL, przygotowywał się do mundialu, a nasza reprezentacja (chociaż  dobrze wiemy jak sobie nie poradziła na mistrzostwach) wyskakiwała z przysłowiowej lodówki.
  9. Reklamy – nie wiem czy zmieniła się jakaś ustawa w Polsce, czy o co chodzi, ale zdecydowanie zmniejszyła się ilość banerów reklamowych na ulicach w porównaniu z 2014 r. I za tą zmianę daję ogromnego PLUS-a.
  10.  Lody i piwa rzemieślnicze – mówcie co chcecie, ale w ciągu 2 lat przybyło nam w PL, strasznie dużo lodziarni z lodami własnej produkcji 😛 (ekhm … być może tylko z nazwy) oraz pomniejszych browarów ze śmiesznymi nazwami swoich wyrobów.

 

Także ten, krótko podsumowując – moim subiektywnym zdaniem przez ostatnie dwa lata sporo się w Polsce zmieniło i chyba, podkreślam chyba – powiększyła się różnica materialna w rozwarstwionym społeczeństwie. To znaczy, komu żyło się dobrze – teraz żyje się lepiej, a komu żyło się średnio, teraz żyje się średniej … i to akurat trochę mnie martwi, ale pewnie ja się nie znam.

W każdym razie, kto dawno nie był, zapraszam serdecznie do odwiedzenia Polski. Warto!

E. 

3 thoughts on “Polska – Kanada, czyli co się zmienia …

  1. Ej! No chyba lepszych lodów niż u bratowej to nie jedliście nigdzie?!? Hehe
    Brakuje tych pogadanek i giercowania do „rana”… No Was brakuje nam tutaj po prostu!

  2. Od przyjazdu do Kanady, czyli już 2 lata, nie byłam w Polsce. Na dzień dzisiejszy nie mam w planach odwiedzin, ale wiem, że pewnie bardzo mnie uderzy zmiana, którą zauważę przy pierwszej wizycie po paru latach 😉 A piwa rzemieślnicze, to jedyna rzecz z Polski, za którą baaardzo tęsknię!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *